Lactobacillus acidophilus


Kefir, jogurt naturalny, chleb razowy na zakwasie, ogórki i kapusta kiszona.

Te produkty łączy właśnie Lactobacillus acidophilus, czyli bakterie kwasu mlekowego. Bakterie te dostajemy z mlekiem matki do naszego przewodu pokarmowego i są one dla nas takim bardzo ważnym i pomocnym przyjacielem, dopóki w nas są. Pomagają w trawieniu wielu różnych pokarmów, Utrzymują odpowiedni, kwaśny poziom pH w narządach płciowych, co stwarza środowisko, w którym nie przeżywa większość zarazków, dają nam odporność organizmu na infekcje. Niestety, jak to bakterie, czasami zostają doszczętnie wybite podczas przyjmowania antybiotyków. W Wiedzy i życiu opublikowano nawet informację, że godzina stresującej jazdy w korku może spowodować wyginięcie całej flory bakteryjnej żołądka. A wtedy zaczynają się problemy. Bakterie kwasu mlekowego bowiem regulują ilość grzybów w organiźmie. Grzyby, m.in. ten bardzo powszechny i niosący wiele kłopotów Candida albicans również naturalnie trafia do naszych jelit razem z pożywieniem. Jego obecność jest potrzebna do wychwytywania metali ciężkich. Jednak gdy brakuje bakterii, a grzyb dostaje pożywkę w postaci cukrów prostych, zaczyna się on rozrastać. Jego przerost nazywany jest już infekcją, bo chociaż jest on trochę przydatny, występując w dużych ilościach zaczyna wyrządzać w organizmie poważne szkody. W wielu artykułach na portalach znajdziemy dość mylną informację, że można się nim zarazić przez kontakt płciowy lub na basenie. To prawda, ale grubo ponad połowa ludzi już go w sobie ma i o ile system immunologiczny jest w dobrej kondycji i bakterie kwasu mlekowego nad nami czuwają, nie grozi nam wspomniana infekcja. A Candida albicans zachowuje się nieco jak rak. Potrafi migrować do różnych części ciała razem z krwią, niszczyć całe narządy, a nawet silnie rozbudowanymi korzeniami przebić ścianę jelita, to właśnie ona tworzy również znane rodzicom afty i powoduje biały osad na języku. Więcej na ten temat znajdziecie tu: http://www.candida.peet.pl/

Dlatego takie ważne jest spożywanie produktów zawierających żywe kultury bakterii i ciągłe uzupełnianie naszego “zbawcy”, bakterii kwasu mlekowego.

Owsianka z rana – ambrozja!


Muszę Wam polecić moje codzienne, od tygodnia, pierwsze śniadanie. Płatki cheerios, błyskawiczne płatki owsiane i banan zalane jogurtem naturalnym. 3 minutki nasiąkają i ….. mmmmmmmmmmmmmMNIAM!

Uzależnia🙂 Polecam gorąco.


11763_rodzaje-salat---jaka-salate-wybrac_1_220121124215931!Iron_electrolytic_and_1cm3_cube

No i nadeszła chwila, w której wracam do pisania.

Dużo się działo, mało zdrowo się jadło w tym czasie. I mało czytało na temat odżywiania.

Nadszedł jednak ten ważny w życiu kobiety czas, w którym odżywianie się jest szczególnie ważne i to nie tylko dla niej samej.

Mimo, że mam słabe warunki na prowadzenie urozmaiconej, zdrowej kuchni, to MUSZĘ postarać się zmienić sposób odżywiania na lepszy….dużo lepszy.

I tu będę moje zmagania notować, by móc się pochwalić lub skarcić, a nie bezkarnie zapomnieć. To będzie moja motywacja, żeby wpisy tu były takie jakie być powinny, a organizm odżywiony tak jak być powinien.

Muszę podnieść poziom żelaza. Jak wiadomo, żelaza najwięcej jest w wątróbce, później w wołowinie (już połowę mniej), a później w chudym mięsie i jajkach (już z 1/10 tego) i w warzywach: sałacie i szpinaku.

Ale ja nie jem za bardzo mięsa. Drugie ale – w pożywieniu dostarczamy i tak wystarczającą jego ilość, tyle że jest ono słabo wchłaniane z pożywienia. Jego wchłanianie natomiast jest zwielokrotnione przy obecności witaminy C.

Na potwierdzenie tego przywołam tu mojewyniki krwi sprzed 2-3 lat, kiedy to wszystkie pierwiastki miałam w normie, poza żelazem – tego miałam 2 razy więcej niż potrzeba. A to miało zapewne ścisły związek z tym, że jadałam wówczas bardzo duże ilości sałaty-dostawcy żelaza z sosem vinegret (chodzi tu o sok z cytryny – czyli witaminę C) oraz innymi warzywami, które również dużo wit. C zawierają (np. papryka czerwona). Niestety czas zimowy nastał i sałatę trzeba tropić w sklepach niczym niegdyś dziką zwierzynę w lesie.

Dodatkowo wspomagam się płatkami owsianymi (również konkretny dostawca żelaza), mieszanymi na pół z cheerios “doładowanymi” witaminami i właśnie żelazem. Muszę tylko do jogurtu dorzucić jakąś witaminę C – owoce mrożone lub cytrusy.

Ale zniechęcona do tabletek spróbuję najpierw sposobem sałaty i owsianki, a jak nie będzie rezultatów – poddam się tabletkom.

Daję sobie na to dwa tygodnie.

Świeży oddech


Ostatnio odkryłam dość ciekawą zależność między kolacją, a świeżym oddechem o poranku.

Otóż jak najem się przed samym snem, to mimo umycia zębów przed spaniem, rano oddech jest nieciekawy.

Idąc spać na głodnego, również po umyciu zębów, oddech rano jest nieporównywalnie elegantszy z rana.

Twoje ciało.


W odpowiedzi na Wojtka zapytanie przypomniał mi się ciekawy kawałek z “Apteki dla duszy” Osho:

Chodzisz, jesz, pijesz – wszystkie te czynności świadczą o tym, że twoje ciało i twoja świadomość stanowią organiczną całość. Człowiek nie może jednocześnie torturować ciała i wyostrzać świadomości. Ciało musi być kochane – powinieneś być jego przyjacielem. Jest ono twoim domem. Musisz oczyścić je ze wszystkich śmieci, pamiętając, że przez cały czas, dzień w dzień, ci służy. Nawet gdy śpisz, twoje ciało nie przestaje pracować – trawiąc, przemieniając to, co zjadłeś, w krew, usuwając martwe komórki, dostarczając nowy, świeży tlen; a ty śpisz sobie w najlepsze.
Robi wszystko, abyś przetrwał, abyś przeżył, choć ty jesteś tak niewdzięczny, że nigdy mu za to nie podziękowałeś. Wręcz przeciwnie, twoja religia nauczyła cię, abyś je torturował: „ciało jest twoim wrogiem, musisz się uwolnić od niego i tego, co cię z nim wiąże” (…)
Dopóki bowiem nie będziesz szanował swojego ciała, nie będziesz też w stanie szanować innych. A jest ono żywym organizmem, które nigdy nie wyrządziło ci krzywdy. Służyło ci od momentu twojego poczęcia i służyć będzie aż do śmierci. Zrobi wszystko, co zechcesz – nawet niemożliwe – i nie będzie ci nieposłuszne (…)
Nigdy nie myślałeś o tym, co się w nim dzieje. A wszystko to jest cudowne i tajemnicze. Niemniej nigdy się w to nie zagłębiałeś. Nigdy nie zadałeś sobie trudu, aby lepiej poznać swoje własne ciało – a chcesz udawać, że kochasz innych ludzi? Nie możesz, ponieważ innych ludzi również postrzegasz jako ciała.

O co chodzi w odżywianiu?


Jedzenie – pożywienie. Jedzenie – odżywianie.

Dzisiaj o tym drugim. O chodzi w jedzeniu i odżywianiu? Czy jest jakaś różnica? Pytamy: “Co jesz i jak jesz?”, ale “Jak się odżywiasz?”.

Po co jemy jedzenie? Bo “jesteś tym, co jesz”. Odżywiamy organizm, żeby uzupełnić składniki budulcowe (od prostych pierwiastków, przez związki chemiczne do skomplikowanych aminokwasów i innych węglowodanów), które zużywamy na życie. Komórki, żeby funkcjonować muszą wytworzyć wiele procesów, m. in. wytworzyć ciepło przez spalanie tzw. kalorii. Oprócz przeżycia robimy jeszcze wiele innych rzeczy, np. myślimy albo pijemy alkohol i jemy niezdrowe rzeczy i, co najważniejsze, starzejemy się. Na poradzenie sobie z tym komórki potrzebują mnóstwo różnych produktów, które przemieniają na inne (produkty przemiany materii) i dają w efekcie energię. Stare są na bieżąco zastępowane przez nowe.

Jeżeli nie tylko to zrozumiemy, ale faktycznie zdamy sobie z tego sprawę, inaczej zaczniemy patrzeć na jedzenie – pokarm. To co wrzucimy do brzucha – to dostaną nasze komórki, które tak dzielnie dla nas pracują. Tłuszcze trans z frytek? Myślę teraz o innych niezdrowych rzeczach, ale to wydaje mi się najgorsze ze wszystkich. Są w czipsach, starym oleju, na którym w barach smażą de vollaie w panierce, która nim nasiąka, krążkach cebulowych. Od dziś sami zauważycie w czym jeszcze. Do tego proste węglowodany, czyli cukry proste. Potrzebne? Nieee, w wyjątkowych sytuacjach, które wymagają natychmiastowego dostarczenia energii (sportowcy przy długim i intensywnym wysiłku, jak już spalą wszystkie zapasy z krwi, żołądka i wątroby). Ale na co dzień organizm lepiej skorzysta, jak sam sobie je uzyska ze złożonych węglowodanów. Rafinowany cukier ma tylko “cukier w cukrze”, trzcinowy ma trochę minerałów, miód ma bardzo dużo zdrowych substancji. Co wybierzesz dla swoich komórek? Odpowiednie ich odżywienie, zapewni im odpowiednie i prawidłowe funkcjonowanie. Będą się prawidłowo dzielić (mnożyć), zastępując stare nowymi, zdrowymi. Rakowe komórki, to komórki źle podzielone. Z błędem. To jak rośliny doniczkowe. Jak dostają samą wodę, to po jakimś czasie przestają się rozwijać. Damy odżywki, będą pięknie rosły.

Dlatego ważne jest co jemy. Co jelita mogą wybrać dla nas z pokarmu i podać dalej do krwi. Niemniej ważne jest jednak, jak jemy. Bo jedzenie się psuje. W naszych brzuchach wyjątkowo szybko, jeżeli na to pozwolimy. (np. popijając duży posiłek). Ale o tym później.

Używanie ziół jako przypraw.


Większość ziół (suszone zielone części rośliny głównie) zawiera substancje lecznicze w postaci olejków eterycznych. A te uwalniane są po podgrzaniu. Dlatego jeżeli dodajemy zioła na początku gotowania, pieczenia, to uwalnia się z nich ten cenny olejek eteryczny, sprawiając, że  w całym pomieszczeniu pięknie pachnie, ale kiedy potrawa jest gotowa, pozostaje w niej tylko nic nie warte już zielsko. A zatem – przyprawy typu suszone liście powinniśmy dodawać na końcu gotowania/pieczenia. Jak tylko zaczną pachnieć w potrawie, to znak, że już zaczynają olejki tracić.

Swoją drogą, jeżeli chcemy wykorzystać zioła tylko w celu leczniczym i to szybko, najlepiej nie parzyć ich, tylko połknąć pół łyżeczki ziół na konkretną dolegliwość (głównie chodzi tu o dolegliwości pokarmowe). Zadziała najlepiej. Wszystkie olejki pod wpływem temperatury (niby tylko ok 37-38st.C) i kwasów olejki wydobędą się z ziół.

 

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.